Moja siostra

Dziś trochę sentymentalnie. Za trzy tygodnie odwiedzi mnie w Irlandii moja o dwa lata młodsza siostra. Mała łezka kręci mi się w oku jak sobie o niej pomyślę. Chcąc nie chcąc spędziłyśmy ze sobą kawał życia no i jesteśmy z tej samej krwi i z tych samych kości. Co to właściwie znaczy mieć siostrę? Z opowieści rodziców wiem, że gdy przyszła na świat nie odstępowałam jej na krok. Miałam wtedy dwa latka i miałam wrażenie, że siostra jest moją własnością. Nie pozwalałam jej nikomu dotykać, kontrolowałam wszystkie rodzinne wizyty, usypiałam pod jej łóżeczkiem, sprawdzałam czy woda na jej kąpiel aby nie za gorąca. Taka sielanka trwała jednak krótko. Szybko zauważyłam, że jest moją domową rywalką. To ona ładniej malowała- bo była młodsza, to ona ładniej śpiewała- bo była młodsza, to ona wygrała domowy konkurs mała miss- bo była młodsza. A ja wściekła na cały świat chowałam się w kącie i płakałam. Nienawidziłam jej dziecięcą nienawiścią i kłóciłam się z nią na każdym kroku. Później nawet nie było czasu na kłótnie. Nasze drogi się rozeszły. Choć dzieliłyśmy wspólny pokój spotykałyśmy się tylko późnym wieczorem. Ona miała swoje życie, ja swoje. Nawet nie zauważyłam kiedy stała się taka dorosła. Miała swoich znajomych i chłopaków o których ja nic nie wiedziałam. Wtedy to na zawsze przestałyśmy być tą młodszą i tą starszą. Stałyśmy się dla siebie obcymi osobami, które stopniowo zaczynały się poznawać. Pamiętam te nocne sekretne rozmowy. Poznałam ją wtedy na nowo i ta młodsza stała się wtedy moją najlepszą przyjaciółką. Kiedy bujałam się na różnych dziwnych zakrętach życiowych nigdy nie mówiła mi co mam robić, tylko dzielnie stała trzymając moją stronę. Zawsze mogłam na nią liczyć. I choć nigdy nie zwierzałyśmy się sobie wiedziałam doskonale, że mnie rozumie i wspiera. To właśnie chyba jest ten fenomen więzów krwi.  Mieszkamy teraz daleko od siebie. Ona ma dzieci, męża, swoje życie. Gdy robię się taka sentymentalna jak teraz zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę to bardzo mi jej tu brakuje. Tęsknię za tym potworkiem z dzieciństwa, który teraz jest wspaniałą matką. Gdy człowiek opuszcza rodzinne strony powoli przestaje tęsknić za tym co zostawia. Koledzy i ci nawet najwięksi przyjaciele zostają gdzieś w tyle. Siostra na zawsze będzie siostrą. Zmienia się tylko jej funkcja. Moja była tą młodszą, tą gorszą, tą lepszą i od jakiegoś czasu tą ukochaną siostrą przyjaciółką. I tak już chyba na zawsze zostanie, prawda Miki? Piszcie do mnie: martakamykowa@wp.pl