Milczenie jest złotem?

Czy zdarza wam się czasem kompletnie nie rozumie co się do was mówi? Oj bo mnie bardzo często. Kiwam wtedy głową, że doskonale wiem o co chodzi. Potem tylko dwie możliwości: albo po czasie dojdzie do mnie i zrozumiem to co ktoś chciał mi powiedzie, albo uśmiecham się do siebie i do końca życia żyje w niewiedzy. I właściwie nie chodzi mi tutaj o znajomość języka angielskiego, ale o to, że my Polacy po prostu myślimy inaczej! I przypominam tu sobie słowa Andrzeja Wajdy kiedy odbierał Oscara: myślę po polsku, więc będę mówił po polsku! A jak sobie radzić w momentach, kiedy myślimy po polsku i nagle musimy mówić po angielsku? Oj z własnego doświadczenia wiem, że czasem jest bardzo śmiesznie. Wiele razy zdarzyło mi się odezwać do Irlandczyka w niezrozumiałym dla niego języku. Jeszcze gorzej jest z kolejnością używanych wyrazów. Polski język ma bardzo różną od angielskiej składnię. Bardzo często tłumacząc sobie cos z naszego na inne robimy to bardzo dosłownie, zastępując tylko wyrazy a nie zmieniając szyku zdania. Wychodzą wtedy dziwne znaczenia, często różne od zamierzonego celu. Jak temu zaradzi? No odpowiedź wydaje się zupełnie prosta: szkoła angielskiego! No tak tylko, że tam nie zmienią naszego toku rozumowania. Owszem nauczymy się gramatyki, wielu słówek itd. Ale zastosowanie nabytej wiedzy w praktyce jest niezwykle trudne. Podczas mówienia w obcym języku dochodzi do głosu wielki stres. Nie pomaga również fakt o którym wspomniałam wcześniej, że myślimy po polsku. Trudno jest żyć w dwóch językach. Trochę to przypomina Matrix. Tylko z tą różnica, że my nie jesteśmy jakimiś tam wybrańcami, lecz raczej tymi co wybrali taki właśnie rodzaj życia.  Często zarzuca się polakom ( a tak właściwie wszystkim obcokrajowcom), że będąc w kraju anglojęzycznym, między sobą rozmawiają po polsku. Z jednej strony rozumiem ten zarzut. Polski język jest nieznany przez Irlandczyków, więc zapewne czuja się niekomfortowo, kiedy nie rozumieją o czym się mówi. Jednak z drugiej strony jest to chyba niemożliwe, żeby polak z polakiem swobodnie rozmawiał po angielsku. Głównie dlatego, że wstydzimy się tego jak mówimy. No i po prostu łatwiej jest nam się dogada po polsku, to chyba oczywiste. Po prostu trzeba zostawić tą kwestie w spokoju. Mówmy tak jak nam wygodniej, ale nie zapominajmy o dobrym wychowaniu i w towarzystwie mieszanych języków starajmy się używa tego najbardziej popularnego. A kiedy będziemy się czuli źle, bo nie będziemy potrafili po angielsku przekazać naszych myśli zawsze można sobie przypomnieć sentencję: milczenie jest złotem! P.S ktoś też powiedział: a mowa srebrem! Więc uczmy się obcych języków. Najpierw angielskiego, bo wiem, że się przydaje. Piszcie do mnie: martakamykowa@wp.pl