Kolejny rok na wyspie.

Z ostatnio publikowanych badań wynika, że już półtorej miliona polaków opuściło swój ojczysty kraj i udało się na zachód w poszukiwaniu lepszego bytu. Z oficjalnych danych wynika, że w Irlandii wciąż przebywa około 200 tysięcy polaków ( ilu jest naprawdę tego nikt nie jest w stanie policzyć). Ponad 18% rodaków zamieszkujących zieloną wyspę deklaruje pozostanie na stałe, połowa chce zostać tak długo, jak to tylko możliwe, a tylko, co trzeci polak traktuje swój pobyt tymczasowo. To tyle, jeśli chodzi o dane statystyczne. A jak to jest z Polakami z Roscommon? Kiedy poznaję kolejnych emigrantów z Polski podczas rozmowy zawsze w końcu musi paść pytanie: Jak długo chcesz tu zostać? Jak wiecie ja nie mam zielonego pojęcia ile jeszcze tu zabawię, więc zadaję to pytanie z wielkiej ciekawości. Zazwyczaj odpowiedzi są podobne: do końca maja, kwietnia, lutego, roku, zimy. Rzadko słyszę odpowiedź na stałe, do końca życia. I tak mija kolejny tydzień miesiąc i ludzie, którzy wedle deklaracji powinni już dawno być spakowani wciąż karmią kaczki w parku. Coraz częściej zauważam to, że staliśmy się częścią tego miasteczka. Podczas grudniowych imprez świątecznych nie było chyba takiej, na której nie słyszało się polskiego języka. Dzielnie uczęszczamy na lekcje angielskiego. Chodzimy na polskie msze. Po prostu żyjemy sobie tu normalnie, albo raczej coraz bardziej normalnie. Jedna z moich znajomych zainteresowała się nawet problemem jakim jest brak polskiej szkoły w Roscommon.  To pokazuje, że już nie praca jest naczelnym tematem naszych rozmów, lecz sposób, w jaki możemy wykorzystać czas wolny. Zaczęliśmy powoli organizować sobie dom na obczyźnie.  I chyba właśnie dzięki temu trudno jest nam się zdecydować na powrót.  Wielu Polaków zostało na święta w Irlandii. Choć mieliśmy trochę trudności z przygotowaniem tradycyjnych polskich potraw wigilijnych ( zlikwidowany sklepik z polską żywnością) i tak czuć było tę naszą świąteczną atmosferę. No może w sylwestra brakowało trochę huków petard, ale zawsze można było włączyć telewizor i wirtualnie przenieść się na rynek w Krakowie. W tym kolejnym w roku w Irlandii życzę wszystkim i sobie, aby ten czas spędzony w Roscommon przyniósł nam jak najwięcej radości. No i aby zdanie: Thanks Im fine! W końcu zaczęło coś znaczyć.  Piszcie do mnie: martakamykowa@wp.pl