Każdy ma jakiegoś bzika

Tak w pewnej dziecięcej piosence określa się posiadanie zwierzaka w domu. Każdy coś hoduje, hodował lub będzie hodował. Myślę, że to zależy od wieku. Ci mali zazwyczaj hodują, bo rodzice gdzieś wyczytali, że dziecko ze zwierzęciem się lepiej rozwija. Ci trochę starsi mówią, że hodowali w dzieciństwie. Ci najstarsi hodują i są hodowani przez swych pupili. Co właściwie można hodować w domu? Na początek oczywiście pies. Mówi się o nim, że to najlepszy przyjaciel człowieka. Pewnie głosi się tak, dlatego, że ten przyjaciel nigdy o nas złego słowa nie powie. No chyba, że jest to Kulfon z powieści Jonathana Carrolla, ale to, co innego. Pomijając dyskusję, czy jest najlepszym czy najgorszym przyjacielem, niewątpliwie jest najwcześniej udomowionym zwierzęciem przez człowieka. Już w kulturze Samara, nasi przodkowie trzymali psy w pomieszczeniu, gdzie sypiali. Obecnie pies wydaje mi się najbardziej popularnym pupilem, bynajmniej w Polsce. Sama miałam ich chyba ze dwadzieścia. Zdarzały się też trzy naraz w niedużym blokowym mieszkaniu. Przygarniałam wszystkie psy z osiedla, które wydawały mi się bezdomne. Jednak ku uciesze mojej mamy okazywało się, że właściciel istnieje, tylko się gdzieś tymczasowo zagubił. W Irlandii natomiast mam wrażenie, że na pierwszym miejscu w rankingu popularności zwierząt domowych stoi kot. Nie badałam nigdy tego zjawiska, ale psów tu na ulicy nie widać, a w sklepach dominują kocie przysmaki. Nie miałam nigdy kota, ale bardzo o nim marzyłam po filmie